|
Horse industry – idee, inicjatywy, nadzieje
|
05-03-2010
|
|
Temat: Hodowla
|
|
Marek Grzybowski
Podczas gdy w Polsce nazwa „przemysłu końskiego” ciągle jeszcze nie może zaistnieć w świadomości społecznej, w Europie „horse industry” jest pojęciem integrującym hodowców i użytkowników koni oraz przeróżne branżowe organizacje wokół wspólnego celu jakim jest uświadomienie społeczeństwom, rządom i organom Unii Europejskiej ekonomicznych i pozaekonomicznych korzyści płynących z hodowli i wszystkich form użytkowania koni. Uświadomienie to rzecz jasna prowadzić ma do tworzenia przyjaznego klimatu, odpowiednich regulacji prawnych oraz skierowania do przemysłu strumieni pieniędzy poprzez rozmaite programy unijne.
Za Szwecji przewodem
Z inicjatywy Szwecji, z okazji jej przewodnictwa w UE odbyła się w dniach 29-30 października Uppsali międzynarodowa konferencja EU Equus 2009 „Przyszłość Przemysłu Końskiego dla Obszarów Wiejskich i dla Społeczeństwa”, która zgromadziła ponad 160 delegatów z 15 krajów UE. Konferencję zorganizował SLU – Szwedzki Uniwersytet Nauk Rolniczych pod patronatem Ministra Rolnictwa p. Eskil Erlandssona, który nie tylko był obecny na sesjach ale osobiście, w bardzo ciekawym referacie wygłoszonym po angielsku, przedstawił główne postanowienia Narodowej Strategii dla Obszarów Wiejskich, przyjętej przez szwedzki rząd w 2006 r.
Szwecja, po okresie spadku pogłowia koni, związanego podobnie jak u nas z umaszynowieniem rolnictwa, szybko odbudowała pogłowie do stanu ponad 300 tys. sztuk, prawie wyłącznie w użytkowaniu wierzchowym i zaprzęgowo-wyścigowym (kłusaki). Aktualnie Szwecja szczyci się największym w Europie pogłowiem koni w stosunku do liczby ludności ( 28,1 konia na 1.000 mieszkańców), hodowlą koni zajmuje się ok. 6 tys. hodowców, z których połowa trudni się hodowlą profesjonalnie, 10% ziemi użytkowanej rolniczo wykorzystywane jest na potrzeby przemysłu końskiego, a wypas koni traktowany jest jako element „chronionego krajobrazu kulturowego”.
Narodowa Strategia dla Obszarów Wiejskich wpisuje się w ogólne cele gospodarcze szwedzkiego rządu, wśród których priorytetem są miejsca pracy i rozwój gospodarki, efektywne, a zarazem oszczędne wykorzystanie zasobów oraz rozwój ekologicznie wydajnego „zielonego sektora”. Realizacją strategii jest Program Rozwoju Obszarów Wiejskich 2007-2013 o wartości 4 mld Euro, współfinansowany przez UE i budżet narodowy. Program ten służyć ma rozwojowi wiejskiej przedsiębiorczości, z dużym naciskiem na propagowanie rekreacji i turystyki konnej oraz wszelkiego rodzaju usług agroturystycznych, podnoszeniu profesjonalizmu oraz poprawie opłacalności.
Trzy państwowe stada ogierów w Szwecji zostaną zachowane i rozwijane jako regionalne centra rozwoju jeździectwa i przemysłu końskiego. Jest to program, o który w Polsce od wielu miesięcy bezskutecznie zabiega strona społeczna (PZHK, PZJ, HPP) we wszystkich rozmowach i spotkaniach z ANR i MRiRW na temat dramatycznej sytuacji, w której znalazły się polskie stada ogierów.
Szwecja posiada Strategię dla Rozwoju Obszarów Wiejskich i realizuje program rozwoju, Polska zaś posiada marniejące „spółki strategiczne”, dla których jak dotąd nie opracowano żadnej strategii. Polskim decydentom politycznym brak jest zrozumienia potencjalnych możliwości jakie tkwią w hodowli koni, brak znajomości światowego rynku i kierunków jego rozwoju. Dotyczy to niestety wszystkich kolejnych ekip rządowych.
Rynek, głupcze
Rynek, opłacalność, profesjonalizm to pojęcia, które zdominowały konferencję. Kryzys ekonomiczny dotknął większość hodowli europejskich, spada ilość krytych klaczy. Średnio w Europie w 2009 r. odnotowano spadek o 8%, w niektórych krajach nawet o 15%. Konie średniej i niskiej jakości praktycznie nie znajdują nabywców, stąd też wiele wysiłku i pieniędzy wkłada się w promocję własnej hodowli i poszukiwanie nowych rynków zbytu. Nie są to jednak działania pojedynczych hodowców, lecz reprezentujących ich organizacji.
Jedną z nowych form organizacyjnych wykorzystywanych dla promocji hodowli oraz wykorzystywania środków UE jest tzw. cluster. O pozytywnych doświadczeniach francuskich w tej mierze mówił Frederic Chauvel. Cluster jako pozioma, regionalna organizacja skupiająca wszystkie instytucje i firmy wokół wspólnej sprawy pojawiła się również w Polsce, a konkretnie w Łodzi. Łódzki cluster przemysłu końskiego zawiązał się dla rozwoju agroturystyki konnej i budowy konnych szlaków turystycznych. Trzeba jednak przyznać, że w przeciwieństwie do innych krajów europejskich, polskie tendencje integracyjne wciąż są bardzo słabe.
Przedstawicielka Irlandii, Karen Hennessy z University College w Dublinie podkreślała rolę ostrej selekcji w hodowli dla produkcji najlepszych koni, które ciągle znajdują zbyt na światowym rynku, zarówno wyścigowym, jak też sportowym. Ubój koni, o ile odbywa się humanitarnie, stwierdziła Irlandka, jest jedną z metod selekcji i zapobiega nadprodukcji koni, które nie znajdują zbytu.
Wielu mówców zwracało uwagę na potrzebę promocji jeździectwa, zwłaszcza jeździectwa rekreacyjnego, które stanowi najszerszą klientelę przemysłu końskiego. Dr. Hanfried Haring, były Sekretarz generalny Niemieckiej Federacji Jeździeckiej przedstawił działania Federacji w pozyskiwaniu młodych ludzi do jeździectwa. Potęga niemieckiej hodowli jak dotychczas opierała się na szerokim zainteresowaniu społeczeństwa sprawami koni (w 2005 r. 14 mln Niemców deklarowało zainteresowanie jeździectwem, 760 tys., czynnie uprawiało sporty konne w klubach, 850 tys. poza klubami a ponad 1,1 mln jeździło konno okazjonalnie. Szeroka podstawa jeździectwa rekreacyjnego stanowiła gwarancję rozwoju wyczynu sportowego. Tendencje te ulegają jednakże wyhamowaniu i niemiecka Federacja zaniepokojona zmniejszającym się przypływem młodzieży do jeździectwa opracowuje specjalne programy promocyjne. Być może są to rozwiązania, po które powinien sięgnąć PZJ. Rozwój rekreacji konnej, agroturystyki i wyczynu sportowego znajduje coraz większe zrozumienie i zainteresowanie wśród członków PZHK, gdyż dla wszystkich jest jasne, że bez rozwoju rynku na konie w Polsce, polska hodowla nie rozwinie skrzydeł, a wręcz przeciwnie załamie się w obliczu zagranicznej konkurencji.
Dla wszystkich, ale nie dla ANR i urzędników MRiRW. Powtarzają oni slogany o strategicznej roli spółek, ochronie materiału genetycznego, ratowaniu polskiej hodowli, misji stad ogierów, ochronie ras rodzimych, jednakże w żadnym opracowaniu dotyczącym organizacji i przyszłości polskiej hodowli nie analizuje się rynku światowego, nie rozważa się, czy i jak polska hodowla może sprostać zagranicznej konkurencji. Dla ludzi, którzy decydują o najcenniejszym sektorze polskiej hodowli , o państwowych stadninach i stadach ogierów rynek po prostu nie istnieje. W efekcie pogłębia się zapaść państwowej hodowli, której nie uratują żadne doraźne plany, o ile decydenci nie zrozumieją, że hodowla koni, jak każda inna dziedzina gospodarowania musi odpowiadać na potrzeby rynku.
Wyścigi po pieniądze
Wśród uczestników konferencji bardzo silna była reprezentacja przemysłu wyścigowego. Nic dziwnego, gdyż jest to najlepiej na świecie zorganizowany segment „horse industry”, najbardziej świadomy własnych interesów, które chronione są poprzez współpracę szeregu międzynarodowych organizacji. Spośród 14 instutucji obecnych na konferencji pięć reprezentowało przemysł wyścigowy: ATG (Swedish Horse Racing Totalizator Board), EFTBA (European Association of Thoroughbred Breeders Association), EPMA (European Pari Mutuel Association), IFHA ( International Federation of Horse Racing Authorities), UET (Union Europeenne du Trot). Kluczowe wystąpienie Bertranda Belinguier z Francji p.t. „Ekonomiczne i społeczne znaczenie wyścigów konnych dla europejskiej gospodarki” nadawałoby się jako materiał przewodni oddzielnej konferencji , zwłaszcza w Polsce, gdzie z takim trudem przebijamy się do świadomości kolejnych ekip politycznych z przekazem o konieczności ratowania Służewca i całego sektora wyścigowego. Pan Belinguer, Prezes EPMA, czyli stowarzyszenia europejskich totalizatorów konnych wyraził wobec mnie gotowość wystąpienia ze swoim, referatem w Polsce. Trzeba mieć nadzieje, że polski Totalizator Sportowy, któremu powierzono misję odbudowy polskiego systemu wyścigowego i prowadzenia totalizatora konnego stanie się członkiem EPMA, a konferencja z udziałem Bertranda Belinguier’a mogłaby przyczynić się do umacniania pozytywnego klimatu dla spraw wyścigów konnych w Polsce.
Dyskusja wokół wyścigów konnych dotyczyła przede wszystkim dalszej integracji i koordynacji działań w celu przeciwstawiania się nielegalnym bookmacherom internetowym, potrzebie przyjęcia odpowiednich regulacji prawnych, które ograniczą dziką konkurencję. Zebrani podkreślali, że totalizator konny pozostający w ręku państwa jest najbardziej pewnym kanałem transmitującym pieniądze z hazardu do hodowli, a w krajach gdzie nastąpiła zbytnia liberalizacja i nie stworzono ograniczeń dla bukmacherów (Niemcy, Włochy) kondycja wyścigów konnych słabnie z roku na rok.
Jeszcze mamy złoty róg
Nie trzeba było kryzysu światowego i międzynarodowej konferencji aby stwierdzić, że popyt jest na konie bardzo dobre i dobre, konie zaś średnie i słabe są praktycznie niezbywalne. Konkurencja zatem staje się coraz ostrzejsza i przykro pomyśleć, że Polska, kraj wielkich tradycji hodowlanych, coraz bardziej staje się rynkiem zbytu dla obcej hodowli, coraz mniej natomiast liczy się jako eksporter klasowych koni, poza oczywiście końmi czystej krwi.
Odwrócenie tej tendencji ciągle jest możliwe i zależy od uporządkowania hodowli państwowej, w której tkwi ogromny, lecz marnotrawiony z roku na rok potencjał. To właśnie konie sportowe wyhodowane w stadninach państwowych reprezentowały Polskę na Olimpiadzie w Hong Kongu, to konie arabskie ze stadnin państwowych ciągle zdobywają najwyższe trofea, choć w latach dziewięćdziesiątych podejmowano próby prywatyzacji i Janowa i Michałowa, Kurozwęki zaś drogą prywatyzacji zlikwidowano.
Silna hodowla państwowa może stanowić o sile hodowli prywatnej, która ma skąd czerpać materiał zarodowy, przejmować dobre wzorce hodowlane, może korzystać z rozwoju rynku i promocji. Przykładem tej tezy jest coraz lepszy poziom w prywatnych stadninach arabskich. Atutem hodowli państwowej jest długofalowy program hodowlany, skala hodowli i rynku, ostrość selekcji, obiektywizm przeglądów hodowlanych.
W odniesieniu do hodowli półkrwi i pełnej krwi ten atut jest oczywiście atutem potencjalnym. Polskie stadniny i stada, wycieńczone przez AWRSP/ANR dwudziestoletnim administrowaniem zostały zaprowadzone na skraj bankructwa. Podczas gdy ceny klasowych koni wyścigowych i sportowych na rynkach światowych są wyższe niż ceny koni arabskich organ zarządzający polską hodowla nie myśli o zdobywaniu rynku ani o przestawianiu hodowli pod kątem potrzeb rynkowych. ANR zafrasowana stratami ponoszonymi przez „spółki strategiczne” oblicza ilu klaczy, ogierów i obiektów musi się pozbyć aby hodowla państwowa nie przynosiła strat, a straty i tak będą, jeśli produkuje się konie, których rynek nie potrzebuje, lub nie potrafi się do nich przekonać nabywców.
Nieszczęściem polskiej hodowli było oddanie dobra narodowego, jakim są stada i stadniny pod zarząd AWRSP/ANR, instytucji której podstawowym zadaniem było rozdysponowanie własności rolnej skarbu państwa. Dla sektora państwowej hodowli owo „rozdysponowanie” oznacza dewastację stad ogierów, nieudane prywatyzacje stadnin, upadek kultury pracy, upadek rynku, likwidację miejsc pracy, ruinę obiektów kultury narodowej.
Polska hodowla jeszcze może być uratowana. Potrzebna do tego jest decyzja polityczna o wyłączeniu spółek strategicznych z gestii ANR i stworzeniu z nich jednego silnego organizmu gospodarczego, który zamiast likwidacji , za cel postawi sobie rozwój polskiej hodowli, jej zdolności do konkurowania na rynku światowym.
Złoty róg jest symbolem polskiej szansy. Oby to nie była kolejna stracona szansa.
| |
| |
| Oceny artykułu | Wynik głosowania: 0 Głosów: 0
| |
|